Z perspektywy Sary:
"Ratownik medyczny- Liam Payne". Gdy tylko chłopak dostrzegł że się ocknęłam, uśmiechnął się do mnie i powiedział:
-Witaj, nic sie nie bój, jesteś w karetce i wieziemy cię do szpitala.- spojrzałam w jego czekoladowe oczy i uniosłam delikatnie kąciki swoich ust w górę.
- Sara, nic ci nie jest! Ufff- powiedziała dosyć głośno Tessa z wielką radością.
Dotarliśmy do szpitala, tam jakiś starszy lekarz zabrał mnie do gabinetu i kazał usiąść na wysokim łóżku, obejrzał mój kciuk i powiedział spoglądając z nad okularów:
- Ma pani szczeście że nie została uszkodzona kość. Zszyjemy palec i zabandażujemy, aby nie wdalo sie zakażenie .
- Dobrze, a kiedy mam się tutaj zgłosić? - zapytałam poważnie.
Lekarz zaśmiał się .
- Teraz to zrobimy.
5 godz. później:
Poszłam się wykąpać, ponieważ nie miałam nic innego do zrobienia. Przeze mnie nie odbędzie się impreza dla Lou.
Po wyjściu z pod prysznica, dostrzegłam na wyświetlaczu mego telefonu wiadomość od Eleanor: No i jak kochaniutkie, poradziłyście sobie? Za jekieś 10 min. będziemy na miejscu. :)
Musiałam jej odpisać : Nic nie jest gotowe :(
Położyłam się na moim wielkim łożu i gapiłam się w biały syfit. Po chwili usłyszałam dźwiek sms'a , wzięłam komórkę i przeczytałam: Jak to!? Coś się stało?
odpisałam na niego i wyszłam z pokoju, aby zobaczyć co robią pozostałe dziewczyny.
Z perspektywy Diany:
Kiedy Tessa i Sara pojechały ambulansem do szpitala, my przygotowałyśmy wszystko co tylko jest potrzebne , aby odbyla się impreza.
- Louisowi będzie przykro- powiedziała schodząca po schodach Sara. -i to wszystko przeze mnie- zrobiła minkę zbitego psiaka.
- Nie martw się, my wszystkim się zajęłyśmy - odparłam.
Po chwili ktoś wszedł do domu, wszystkie pobiegłyśmy do drzwi, ponieważ było wiadome że to Lou i El. Para popatrzyła na nas ze zdziwieniem, a my zaczęłyśmy całować i przytulać chłopaka. Elka stała jak wryta, puściłam do niej perskie oko a ona się uśmiechnęła.
Z perspektywy Louisa:
Nie wiedziałem że dziewczyny zrobią dla mnie przyjęcie, są świetne!
- Skąd wiedziałyście o moich urodzinach?
- Mamy pewne źródła - powiedziała Emma, patrząc na moją ukochaną.
- Kocham was za to!
Z perspektywy Emmy:
- Strasznie tu duszno, idę się przewietrzyć- powiedzialam i wyszłam z domu. Udałam się w stronę parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam sama do siebie robić głupie miny. Najwyraźniej alkohol strzelił mi do głowy.
Przebudziłam się obok nie znajomego chłopaka. Szybko zamknęłam oczy udając że jeszcze śpię, niestety nie umknęło to uwadze mulata.
- Dzień dobry - uśmiechnął się ukazując przy tym swoje białe ząbki.
- Dzień dobry, powiesz mi co ja tutaj do cholery robie? Mam nadzieję że do niego nie doszło!-powiedziałam przestraszona.
Ok. mamy nadzieję że rozdział się wam chociaż trochę podobał. Dopiero sie rozkręcamy wiec nie mamy za bardzo o czym pisać, ale już zaczyna się mniej więcej coś dziać.:P
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Prosimy, to dla nas ważne bo nie wiemy czy pisac dalej czy oszczędzić sobie czasu i zakończyć.


